piątek, 13 grudnia 2013

MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ :’) !!

 Witajcie J dzisiaj jak wynika z tytułu chciała bym wam opowiedzieć o moim marzeniu które spełniło  się 6.12. Pewnie niektórzy już domyślają się lub wiedzą o czym będę pisać :3
Dzisiejsza notka będzie trochę dłuższa, ponieważ chcę wam opisać cały ten dzień ze szczegółami :3

----------------------------------------------------------------------

Jak już wiecie z ostatniego wpisu, jestem Kwiatonator czyli moim idolem jest Dawid Kwiatkowski <3 Jest to naprawdę cudowny chłopak który po prostu dąży do tego by spełnić swoje marzenia. Jak wiemy udaje mu się to coraz bardziej, ponieważ robi to co kocha czyli śpiewa. Wydał płytę ( 9893), daje koncerty.
Jak już mowa o koncertach to przejdźmy do mojego spełnionego marzenia.
6.12 odbył się koncert Kwiatka w Poznaniu na którym byłam. Zobaczenie Dawida było moim marzeniem. Kilka dni przed koncertem, Kwiatkowski był w moim mieście na podpisywaniu płyt w empikach, ale mnie niestety nie mogło tam w tedy być, ponieważ miałam ważny trening L. Ale cóż, pogodziłam się z tym i kupiłam bilet na koncert.
Dzień koncertu rozpoczął się jak każdy inny. Wstałam, ogarnęłam się, zjadłam śniadanie spakowałam się ale nie do szkoły tylko na mecz i na koncert *o*. Po dotarciu do szkoły rozegrałam razem z kilkoma osobami z mojej klasy mecz przeciwko 2B (oczywiście moja klasa wygrała haha nic XD) i od razu wybiegłam ze szkoły bo między 11:30 a 12:00 miałam być u Kacziego. Niestety sprawy się tak potoczyły, że ja ze szkoły wyszłam o 12 ale nic, najważniejsze że się w miarę pospieszyłam i zdążyłyśmy na autobus (który i tak się spóźnił 20 min ;-; ). Okej to dojechaliśmy do klubu koło godziny 13. Przed drzwiami Eskulapu stało już koło 30 osób, a do koncertu zostały 4 godziny !! Ja, Kaczi, Oliszwa i Olga stanęłyśmy na schodach i coraz bardziej się przemieszczałyśmy bliżej drzwi. Co chwila do naszej grupki dochodziły coraz to nowe osoby. W końcu zobaczyłam Vicię. Nie wiem jakim cudem przedarłam się przez ten tłum stojących dziewczyn przed nami, ale udało mi się do niej zejść. Złożyłam jej życzenia urodzinowe, dałam prezent (oczywiście jak to ona, bulwersowała się, że nic nie chce ale i tak wzięła prezent. Wiem że to czytasz i mnie zabijesz ale i tak mnie kochasz  <3). Victorii było zimno więc poszła razem z Weroniką do Piotra i Pawła żeby się ogrzać a ja wróciłam na swoje miejsce. Koło 16 Vicia wróciła do nas i gdy stanęła i chwilę z nami pogadała, zaczęła się „burza śnieżna”. Śnieg tak sypał że wszędzie było biało i nic nie było widać. Robiło się coraz zimniej i ciemniej a nas jeszcze nie wpuszczali do środka. Koło godziny 16:30 zlitowali się nad nami i uchylili drzwi. Jak się wszyscy rzucili to nie dało się oddychać, bo wszyscy się pchali. Na szczęście nie wiem jakim cudem, weszłam do środka w 3 turze czyli ok. jako 10 osoba J. Było mi potwornie zimno zamarzałam i cała się trzęsłam. Sprawdzili mi bilet i poszłam kawałek dalej. Obejrzałam się do tyłu żeby sprawdzić gdzie są wszyscy, ale nikogo nie widziałam. Zobaczyłam tylko Borysa wchodzącego przez drzwi. Znaleźliśmy jeszcze kilka innych osób od nas, których wcześniej tylko przelotnie widziałam. Przywitaliśmy się pogadaliśmy i dołączyła do nas Vicia. Niestety zgubiłam Oliszwe, Kacziego i Olgę. Nagle zrobiło się duszno, nie było czym oddychać. Pierwsze pomieszczenie w którym staliśmy było tak wypchane ludźmi że to się nie dzieje. W momencie w którym Borys otworzył sok żeby się napić, otworzyli kolejne drzwi, do kolejnego pomieszczenia. Wszyscy zaczęli biec i stratowali biednego Borysa, który wylał sok.. :/ (nie żeby coś ale jego mina w tedy była bezcenna hahahhaha XD). Najpierw postanowiłam, że oddam rzeczy do szatni ale jak zobaczyłam ludzi pędzących  do kolejnych drzwi i tą kolejką dziewczyn przed szatnią to się rozmyśliłam i pobiegłam do kolejnych drzwi. Znalazłam tam potem Vicię, Darię, Gosię, Martynę, Gracjana, Matthewa i Zuzię. Kaczmara nadal nie widziałam. Po jakimś czasie stania jak to ujęłyśmy z Victorią w ‘tramwaju’ (ponieważ był taki ścisk, ludzie się miażdżyli, nie było powietrza i ogl było tak jak w tramwaju kiedy jest pełno ludzi XD) Oliszwa krzyknęła mi, że Sandra zemdlała. Moja przerażona i zmartwiona mina hba mówiła sama za siebie, a najgorsze było to że nie wiedziałam gdzie ona jest!! W pewnym momencie dotarła do mnie informacja, że koncert jest przesunięty na 18:00 co znaczyło, że musieliśmy jeszcze trochę tam wytrzymać !! to była istna katorga. Okej, to minęło jakieś 40min i wpuścili nas na główną sale. Udało mi się dotrzeć do 2 rzędu tak że po jakimś czasie stałam już w pierwszym :D było cudownie, chociaż robił się coraz większy ścisk. Kilka minut po 18, na scenę wszedł Patryk z pierwszą piosenką. Wszyscy zaczęli śpiewać razem z nim. Mniej więcej w środku piosenki usłyszeliśmy Jego. Ten głos na który tak długo czekaliśmy. Głos tego, dla którego tam staliśmy. Gdy Dawid  wszedł na scenę zaczęły się piski, płacz, szeroki uśmiech i wszystko a raz. Śpiewał cudownie (jak zawsze zresztą) a wszyscy zebrani na Sali razem z nim. Ci których tam z nami nie było mogą się tylko domyślać jakie to uczucie, ale tak naprawdę tego co się tam działo nie da się opisać słowami. Zaśpiewał swoje piosenki z płyty oraz dołożył do tego kilka coverów. Cały koncert był przepiękny, ale to co się stało pod koniec, wywarło na mnie takie emocje, że łzy radości spływały po moich policzkach. Na przed ostatniej piosence wpuściłam Victorię do pierwszego rzędu i razem z nią pokazałyśmy Dawidowi serduszko ułożone z naszych rąk. Akurat w tym momencie, Kwiat stanął dosłownie przed nami i zobaczył to. Popatrzył prosto w nasze oczy. Pokazał na swoje serce potem na nas i tak cudownie szeroko się uśmiechnął *o*. To było  tak cudowne. Dziewczyny stojące za mną zaczęły mnie przytulać i płakać razem ze mną. Po tym zdarzeniu, w miarę się ogarnęłyśmy i dokończyłyśmy z Kwiatkowskim ostatnią piosenkę. Gdy ona się skończyła, On pożegnał się z nami i zszedł ze sceny. Kilka osób z ekipy weszło na scenę by pozbierać prezenty, które fani wrzucili na scenę. OCZYWIŚCIE NIE ZABRAKŁO RÓWNIEŻ 2 STANIKÓW HAHAHHAHA XD.
Tak koncert się skończył, a ja spełniłam swoje marzenia :’). Osoby które były tam razem ze mną, wiedzą co czułam. To było naprawdę piękne.

----------------------------------------------------------------------------------------

Okej jak na razie to tyle. Jak mówiłam na samym początku ten wpis jest o wieeele dłuższy niż zazwyczaj, ponieważ chciałam, żebyście wiedzieli jak było dokładnie ze wszystkimi szczegółami.

                                        A teraz dzięki za przeczytanie i do następnej notki <3 









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz