niedziela, 15 grudnia 2013

I ZNÓW PONIEDZIAŁEK ;/

Dzień dobry wszystkim :D 
Witam was w niedzielę. Jak ja nienawidzę niedzielnych wieczorów, bo po nich od razu poniedziałek i znowu szkoła. Chyba nie tylko ja tego nie cierpię co nie ? Pisze do was teraz, żeby wam powiedzieć, że następny wpis będzie najprawdopodobniej w piątek, ponieważ ostatni tydzień przed świętami, czyli trzeba się jeszcze trochę wysilić. W środę jadę jeszcze po prezent dla koleżanki z klasy :). 
Znowu się źle czuję !! ale mam już dość choroby. Nigdy nie chorowałam, a teraz od początku roku nie było mnie ponad miesiąc !! masakra. Mam już dość, a źle się czuję. życzcie mi powodzenia :) 

-----------------------------------------------------------

Wczoraj od samego rana miałam kiepski humor ale jak tylko spotkałam się z naprawdę wspaniałymi ludźmi Cysiem, Zuzią, Vicią, Ptysiaczkiem, Djahidą, Lamą, Princess, Julką i caaaałą resztą poprawił mi się on. Zrobiliśmy sobie zdjęcia pod choinką i razem z Mikołajem w saniach w malcie 8) naprawdę bardzo bardzo bardzo wam dziękuję <3 

------------------------------------------------------------

Spędziłam trochę czasu jeszcze z Vicią i doradziła mi w kupnie świetnej bluzy, koszulki i prezentu dla Dagi <3 było naprawdę cudownie <3 

------------------------------------------------------------

Tak w szczególności, za poprawienie humoru muszę podziękować jeszcze Ptysiaczkowi oczywiście który jak zwykle poprawił mi humor hahaahahaha mój mały żulik <3 

------------------------------------------------------------

Dobra. dzisiaj krótko, ale naprawdę nie mam nastroju i źle się czuję.. naprawdę masakra. Więc do następnego wpisu. ;* (zdj. 1. My z ludkami w malcie przed choinką tak świątecznie *o* fot. Cysiu; zdj. 2 i 3 hahahahah z serii mój przyjaciel żul spod malty hahhahah <3 ; zdj. 4. ja taka sobie zmęczona w nowej bluzie którą wybrałam z Vicią ;* XD )





 

piątek, 13 grudnia 2013

MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ :’) !!

 Witajcie J dzisiaj jak wynika z tytułu chciała bym wam opowiedzieć o moim marzeniu które spełniło  się 6.12. Pewnie niektórzy już domyślają się lub wiedzą o czym będę pisać :3
Dzisiejsza notka będzie trochę dłuższa, ponieważ chcę wam opisać cały ten dzień ze szczegółami :3

----------------------------------------------------------------------

Jak już wiecie z ostatniego wpisu, jestem Kwiatonator czyli moim idolem jest Dawid Kwiatkowski <3 Jest to naprawdę cudowny chłopak który po prostu dąży do tego by spełnić swoje marzenia. Jak wiemy udaje mu się to coraz bardziej, ponieważ robi to co kocha czyli śpiewa. Wydał płytę ( 9893), daje koncerty.
Jak już mowa o koncertach to przejdźmy do mojego spełnionego marzenia.
6.12 odbył się koncert Kwiatka w Poznaniu na którym byłam. Zobaczenie Dawida było moim marzeniem. Kilka dni przed koncertem, Kwiatkowski był w moim mieście na podpisywaniu płyt w empikach, ale mnie niestety nie mogło tam w tedy być, ponieważ miałam ważny trening L. Ale cóż, pogodziłam się z tym i kupiłam bilet na koncert.
Dzień koncertu rozpoczął się jak każdy inny. Wstałam, ogarnęłam się, zjadłam śniadanie spakowałam się ale nie do szkoły tylko na mecz i na koncert *o*. Po dotarciu do szkoły rozegrałam razem z kilkoma osobami z mojej klasy mecz przeciwko 2B (oczywiście moja klasa wygrała haha nic XD) i od razu wybiegłam ze szkoły bo między 11:30 a 12:00 miałam być u Kacziego. Niestety sprawy się tak potoczyły, że ja ze szkoły wyszłam o 12 ale nic, najważniejsze że się w miarę pospieszyłam i zdążyłyśmy na autobus (który i tak się spóźnił 20 min ;-; ). Okej to dojechaliśmy do klubu koło godziny 13. Przed drzwiami Eskulapu stało już koło 30 osób, a do koncertu zostały 4 godziny !! Ja, Kaczi, Oliszwa i Olga stanęłyśmy na schodach i coraz bardziej się przemieszczałyśmy bliżej drzwi. Co chwila do naszej grupki dochodziły coraz to nowe osoby. W końcu zobaczyłam Vicię. Nie wiem jakim cudem przedarłam się przez ten tłum stojących dziewczyn przed nami, ale udało mi się do niej zejść. Złożyłam jej życzenia urodzinowe, dałam prezent (oczywiście jak to ona, bulwersowała się, że nic nie chce ale i tak wzięła prezent. Wiem że to czytasz i mnie zabijesz ale i tak mnie kochasz  <3). Victorii było zimno więc poszła razem z Weroniką do Piotra i Pawła żeby się ogrzać a ja wróciłam na swoje miejsce. Koło 16 Vicia wróciła do nas i gdy stanęła i chwilę z nami pogadała, zaczęła się „burza śnieżna”. Śnieg tak sypał że wszędzie było biało i nic nie było widać. Robiło się coraz zimniej i ciemniej a nas jeszcze nie wpuszczali do środka. Koło godziny 16:30 zlitowali się nad nami i uchylili drzwi. Jak się wszyscy rzucili to nie dało się oddychać, bo wszyscy się pchali. Na szczęście nie wiem jakim cudem, weszłam do środka w 3 turze czyli ok. jako 10 osoba J. Było mi potwornie zimno zamarzałam i cała się trzęsłam. Sprawdzili mi bilet i poszłam kawałek dalej. Obejrzałam się do tyłu żeby sprawdzić gdzie są wszyscy, ale nikogo nie widziałam. Zobaczyłam tylko Borysa wchodzącego przez drzwi. Znaleźliśmy jeszcze kilka innych osób od nas, których wcześniej tylko przelotnie widziałam. Przywitaliśmy się pogadaliśmy i dołączyła do nas Vicia. Niestety zgubiłam Oliszwe, Kacziego i Olgę. Nagle zrobiło się duszno, nie było czym oddychać. Pierwsze pomieszczenie w którym staliśmy było tak wypchane ludźmi że to się nie dzieje. W momencie w którym Borys otworzył sok żeby się napić, otworzyli kolejne drzwi, do kolejnego pomieszczenia. Wszyscy zaczęli biec i stratowali biednego Borysa, który wylał sok.. :/ (nie żeby coś ale jego mina w tedy była bezcenna hahahhaha XD). Najpierw postanowiłam, że oddam rzeczy do szatni ale jak zobaczyłam ludzi pędzących  do kolejnych drzwi i tą kolejką dziewczyn przed szatnią to się rozmyśliłam i pobiegłam do kolejnych drzwi. Znalazłam tam potem Vicię, Darię, Gosię, Martynę, Gracjana, Matthewa i Zuzię. Kaczmara nadal nie widziałam. Po jakimś czasie stania jak to ujęłyśmy z Victorią w ‘tramwaju’ (ponieważ był taki ścisk, ludzie się miażdżyli, nie było powietrza i ogl było tak jak w tramwaju kiedy jest pełno ludzi XD) Oliszwa krzyknęła mi, że Sandra zemdlała. Moja przerażona i zmartwiona mina hba mówiła sama za siebie, a najgorsze było to że nie wiedziałam gdzie ona jest!! W pewnym momencie dotarła do mnie informacja, że koncert jest przesunięty na 18:00 co znaczyło, że musieliśmy jeszcze trochę tam wytrzymać !! to była istna katorga. Okej, to minęło jakieś 40min i wpuścili nas na główną sale. Udało mi się dotrzeć do 2 rzędu tak że po jakimś czasie stałam już w pierwszym :D było cudownie, chociaż robił się coraz większy ścisk. Kilka minut po 18, na scenę wszedł Patryk z pierwszą piosenką. Wszyscy zaczęli śpiewać razem z nim. Mniej więcej w środku piosenki usłyszeliśmy Jego. Ten głos na który tak długo czekaliśmy. Głos tego, dla którego tam staliśmy. Gdy Dawid  wszedł na scenę zaczęły się piski, płacz, szeroki uśmiech i wszystko a raz. Śpiewał cudownie (jak zawsze zresztą) a wszyscy zebrani na Sali razem z nim. Ci których tam z nami nie było mogą się tylko domyślać jakie to uczucie, ale tak naprawdę tego co się tam działo nie da się opisać słowami. Zaśpiewał swoje piosenki z płyty oraz dołożył do tego kilka coverów. Cały koncert był przepiękny, ale to co się stało pod koniec, wywarło na mnie takie emocje, że łzy radości spływały po moich policzkach. Na przed ostatniej piosence wpuściłam Victorię do pierwszego rzędu i razem z nią pokazałyśmy Dawidowi serduszko ułożone z naszych rąk. Akurat w tym momencie, Kwiat stanął dosłownie przed nami i zobaczył to. Popatrzył prosto w nasze oczy. Pokazał na swoje serce potem na nas i tak cudownie szeroko się uśmiechnął *o*. To było  tak cudowne. Dziewczyny stojące za mną zaczęły mnie przytulać i płakać razem ze mną. Po tym zdarzeniu, w miarę się ogarnęłyśmy i dokończyłyśmy z Kwiatkowskim ostatnią piosenkę. Gdy ona się skończyła, On pożegnał się z nami i zszedł ze sceny. Kilka osób z ekipy weszło na scenę by pozbierać prezenty, które fani wrzucili na scenę. OCZYWIŚCIE NIE ZABRAKŁO RÓWNIEŻ 2 STANIKÓW HAHAHHAHA XD.
Tak koncert się skończył, a ja spełniłam swoje marzenia :’). Osoby które były tam razem ze mną, wiedzą co czułam. To było naprawdę piękne.

----------------------------------------------------------------------------------------

Okej jak na razie to tyle. Jak mówiłam na samym początku ten wpis jest o wieeele dłuższy niż zazwyczaj, ponieważ chciałam, żebyście wiedzieli jak było dokładnie ze wszystkimi szczegółami.

                                        A teraz dzięki za przeczytanie i do następnej notki <3 









czwartek, 12 grudnia 2013

HEJ WSZYSTKIM !! 8)

Cześć :)
Postanowiłam, że zacznę pisać bloga o sobie i o moim dziwnym, czasem zwariowanym, czasem normalnym życiu, chociaż nie. Będę z wami szczera. Moje życie nigdy nie jest normalne hahahaha XD.

-------------------------------------------------------------------------------

W pierwszej notce chciała bym się wam przedstawić.
No to tak. Mam na imię Klaudia mam 14 lat i mieszkam w Poznaniu. Interesuję się muzyką, uwielbiam śpiewać oraz kocham grać w siatkówkę :). Jestem Belieber (od 2 lat) ♥ Selenator (od ok pół roku) ♥ Kwiatonator (też od ok pół roku) ♥ i Paulonator (od początku sierpnia) ♥. Mam najlepszych przyjaciół na świecie:
    Oluś- Mój cudowny najlepszy na świecie przyjebek, moja najlepsza przyjaciółka która jest dla mnie jak prawdziwa siostra, jest nie normalna tak samo jak ja i w większości nawet bardziej znam ją na wylot a ona mnie nie ma nic (przynajmniej ona tak twierdzi) czego bym o niej nie wiedziała i ona o mnie tak samo ♥
   Vicia- kolejny debil bez którego nie wiem co bym zrobiła. Jest cudowna, kochana a jak się ją zdenerwuje to potrafi zabić haha xd jest też piękna i max słodka ♥
   Ptyś- ivpieeioafowe cudowny przyjaciel lepszego nie ma *o* jest cudowny kochany i jak się dobrze przekonałam zawsze ale to zawsze ma rację, więc jak mam jakąś ważną sprawę to od razu idę z tym do niego. Nie wiem co bym zrobiła gdyby nie on ♥
   Vicia- słodka krejzolka i max wariatka z pięknymi dłuuuuuuuuugimi włosami której obiecałam ze jak je zetnie to ją zabiję :3 jest moją kochaną córeczką *-* ♥
   Kaczi- no to tak Kaczi jest piękna ma śliczne włosy genialnie gra w siatkę i ogl woeioiererpgepir Kaczi 4ever wiem, że zawsze mogę na nią liczyć bo zawsze mi pomoże nie zależnie od godziny ♥
   Oliszwa- moja kolajna siatkara cudowna, kochana, piękna, szczupła, ma cudowną figurę i no boże nie wiem co jeszcze o niej powiedzieć jest po prostu taka, że zawsze mi pomoże bez względu na to co się dzieje i o co chodzi ♥
   Daga- naierpgaeripenrpibni piękna pojebana osóbka która, lubi wyżerać lud z tacy (wyroby od Ptysia hahahah nic XD) kochana zawsze mogę na nią liczyć jak coś się dzieję i tylko jej napiszę jakieś coś co znaczy, że mam zły humor albo coś w tym stylu od razu stara się mi go poprawić 8) ostatnio miałam max zepsuty humor a ona mi go poprawiła wiec jest wielka ^.^. kochaaaaana i prześliczna maxx ♥
   Klaczak- która jest moją 'siostrą bliźniaczką' haha chociaż jest do mnie w ogóle nie podobna, z wyglądu jest moim kompletnym przeciwieństwem, to myśli tak jak ja, mówi to samo co ja w tym samym momencie, i czyta mi w myślach ahaha jest bardzo do mnie podobna charakterem ♥ .
Oni zawsze są ze mną i mnie wspierają ze wszystkim nie ważne jak głupi jest pomysł czy cokolwiek XD, ale potrafią też doradzić mi coś wbrew temu co sama myślę oraz potrafią się ze mną nie zgodzić i nakierować mnie na tą właściwą drogę :) no i to chyba tyle na temat moich najukochańszych zjebków *o*

---------------------------------------------------------

No to wiecie już trochę o mnie i o jednych z najważniejszych osób w moim życiu.
NASTĘPNEJ NOTKI MOŻECIE SIĘ SPODZIEWAĆ W SOBOTĘ WIECZOREM ;D
                                                        KISSKI, LOFFKI BYE :>